czwartek, 9 sierpnia 2012

Rachunkowo

           Dziś trochę teorii, pokusiłam się o sprawdzenie mojego BMI i mimo iż wynik nie jest imponujący to jednak i tak się cieszę. Maleńki plusik jest taki, że zeszłam z otyłości na nadwagę. Coż zawsze to coś, a na pewno będzie lepiej. Skoro z czarnego przeszłam na ciemny szary, to uda mi się również wejść na zielone


Pokosiłam się również o sprawdzenie zapotrzebowania kalorycznego, do wagi jaką chcę osiągnąć na tą chwilę czyli 70 kg.
Oto wzór:

Docelowa masa ciała x 20= wynik w kcal

Moja docelowa masa ciała na tą chwile to 70 kg

                70 kg x 20 = 1400 kcal

Mam zamiar trzymac się mniej więcej tego wyniku kalorycznego oczywiscie + cwiczenia.

A od dziś zaczynam A6W, mój próg to magiczne 14 dni:(

środa, 8 sierpnia 2012

Pierwszy dzień

Dekalog odchudzania:

1. Możemy jeść wszystko, ale z umiarem.
2. Śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia.
3. Pijemy dużo wody.
4. Jemy 5 małych posiłków w ciągu dnia.
5. Ostatni posiłek powinien zostać spożyty na 2-3 h przed snem.
6. Ruch to zdrowie, a ćwiczenia przy odchudzaniu to podstawa.
7. Jemy racjonalnie, a nie głodzimy się.
8. Warzywo to nasz sprzymierzeniec.
9. Węglowodany spożywamy rano, a białko wieczorem.
10. Pozytywne nastawienie to klucz do sukcesu.


Czyli kolejny początek mam za sobą, tym razem ma być rzetelniej, ale ile razy ja już sobie to obiecywałam? No nie wiem sama:-p. Nie mam celów, co będzie to będzie. A teraz moje śniadanie:

Pierwszy posiłek jest najważniejszy, dla tego postanowiłam zaszaleć.
Składniki:
- 1/2 jabłka
-1 brzoskwinia
-2 łyżki płatków ( bez miodu)
- 1 szklanka mleka

Posiłek godny króla:-p, a kolejny będzie jogurt, zupa pieczarkowa i kolacja na którą pomysłu brak. Oczywiście dziś zaczynamy ćwiczyć

piątek, 3 sierpnia 2012

Reaktywacja

          Cóż trzeba na nowo wziąć się za siebie. Bieganie w tym roku uważam za zakończone, bo najzwyczajniej w świecie kostka mi nie daje. Baa kontuzja niby mała ale na tyle poważna że uniemożliwia wybijanie się z prawej nogi. Odczuwam to przy każdej próbie podbiegnięcia, nawet gdy gram z synem w piłkę. Ponadto ból czuję podczas pływania kraulem w basenie, lekka opuchlizna utrzymuje sie nada. Trudno. Trzeba radzić sobie inaczej. Dziś poszukam mojej płyty z ćwiczeniami i zaczynam coś ze sobą robić bo za długo stoję w miejscu. Waga na dziś 83,9 kg.

Szczegółowy plan diety i ćwiczeń  opisze już w innej notce, a teraz zabieram się za szablon i  ogólny wygląd bloga.

środa, 16 maja 2012

Refleksja

          Dziś pogoda fatalna, pewnie stanie na tym, że przez 30 min poorbitrekuje sobie, bo w deszczu biegać mi sie nie chce. Może nawet jakies brzuszki dorzucę? Już połowa maja a ja w miejscu stoje, wstyd jak nie wiem. Ważyłam się rano i waga trzy razy pokazała 82 kg. Eh tak utknęło i stoi. Musze się wziąć za siebie bo mój cel się mocno oddala. Miałam osiągnąć 68 kg do października, a tu już połowa maja i nic nie drgnęło. Eh... Jako, że pierwsze zgubiłam 8 kg  to teraz stawiam sobie za cel w 3 miesiące zgubić tyle kg. Oby do 74 kg...

wtorek, 15 maja 2012

Biegam, walczę...

           Dziś po tygodniowej przerwie na doleczenie kostki biegałyśmy:).  Trasę wybrałyśmy inną, miała być równie długa ale nie była. Jakoś połowe krótsza się okazała, ale to dobrze bo po co odrazu forsować tak ta kostkę. A teraz siedzę i czuje jak pulsuje:/ no nic od tego się nie umiera, może jutro też pójdziemy.
Kiedy schodzi opuchlizna z kostki po skręceniu? U mnie minął tydzień i mimo, że opuchlizna nie jest tak duża jak na początku to jednak nadal się utrzymuje:/. Jutro się zważe zobacze czy nie przytyłam bo ostatnio moja dieta lezy i kwiczy, a na spalanie tłuszczu z biegania nie ma co liczyć po tylu przerwach:/

wtorek, 8 maja 2012

Będę żyła:)

Ból był znaczny więc zawitałam do szpitala chcąc się upewnić czy to nie jakieś pękniecie. Zrobiono mi kilka fotek, zostawiłam autograf i wyszło postawiono diagnozę "skręcenie stawu skokowego". Dla nie wtajemniczonych, będę żyła:)! To ta dobra nowina, a gorsza jest taka, że Pani doktor nie bardzo wierzy, że przestanie boleć do czwartku. A w czwartek jestem umówiona na bieganie:/ i klops...

Kolejna kontuzja...

Najpierw może napiszę, że w piątek i wczoraj biegałam z moją prawie szwagierką:), fajnie nam się razem biegało, a raczej mnie, bo ona dopiero zaczyna więc na razie jest mocno wystraszona.
Tak czy inaczej biegło się fajnie i nawet nakręcona jestem na wiece, ale....
Nie lubię ALE..., wczoraj podczas biegu źle stanęłam i coś mi chrupnęło w kostce:/. Po raz kolejny cierpi prawa noga, tym razem już nie kolano. Kostka spuchnięta, a ja się zastanawia czy nie warto by odwiedzić lekarza. Trochę mi do niego nie po drodze. Ból jest o tyle problematyczny, że nie mogę ruszać stopą, chodzenie to jakiś ewenement. Kontuzja kolana przy tym to pikuś, bo byłam w stanie biegać na szpilach, a problem sprawiało samo wychodzenie na krawężnik czy schody

Jak nie urok to sraczka:/


Reklama